Zbrodnia wołyńska oczami dziewcząt

Anna Herbich po raz kolejny ukazuje istotne wydarzenia z naszej historii oczami kobiet. Były już ,,Dziewczyny z Powstania”, gdzie uczestniczki warszawskiego zrywu z 1944 roku opowiedziały o swoich doświadczeniach. Następnie Autorka oddała głos Polkom zesłanym na Syberię oraz tworzącym Solidarność. Teraz przyszedł czas na wydarzenie niewątpliwie najbardziej tragiczne i przerażające.

Rzeź na Wołyniu

Bohaterkami czwartej książki z tej serii są bowiem wołynianki, które jako dzieci lub młode dziewczęta musiały stanąć twarzą w twarz z ludobójczymi zbrodniami przetaczającymi się przez ich rodzinną ziemię. Utraciły najbliższych, swoje domy i ojcowizny. Były świadkami okrucieństwa i zniszczenia na niewyobrażalną skalę. Ale i tak mogą mówić o szczęściu – przeżyły. Ich rodzicom, dziadkom to nie było dane. Spoczywają gdzieś w wołyńskiej ziemi.

Annie Herbich swoje historie opowiedziało dziewięć kobiet. Ich relacje wzbogacone są ciekawymi fotografiami – zarówno z przeszłości, jak i współczesnymi. Widzimy każdą z bohaterek w dzieciństwie i obecnie. Poszczególnym kobietom poświęcony jest jeden rozdział. Każdy został podobnie skonstruowany. Zaczyna się opisem zbrodni dokonanej na rodzinie bohaterki, by potem ukazać nam świat sprzed wojny i sprzed rzezi, by następnie przejść do opisu losów bohaterki po tych tragicznych wydarzeniach.

Dzieciństwo sielskie, anielskie

Przed wojną Wołyń częściowo leżał w Polsce, częściowo w ZSRR. Polsko-sowiecka granica przecinała ten region. Bohaterki książki żyły oczywiście w części należącej do II RP. Ich miejsce zamieszkania jawi się jako kraina mlekiem i miodem płynąca. Malownicze krajobrazy, bujna roślinność dzięki żyznym glebom, miasta, wsie, cerkwie i kościoły. Wszechogarniające piękno. I ludzie, żyjący na ogół w zgodzie. Mieszkali tu obok siebie Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Czesi, Rosjanie… Typowo kresowy tygiel.

Rok 1939 przyniósł wielką tragedię. Polska upadła a wschodnią jej część zajęli Sowieci. Potem zastąpili ich Niemcy. Obie okupacje były straszne. Wiązały się z prześladowaniami, wywózkami do obozów, zesłaniem i innymi represjami. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. I to nie ze strony okupanta, lecz pobratymca.

Traumatyczne doświadczenia

Takiej tragedii nie sposób zrozumieć. Historie opowiedziane przez bohaterki książki dosłownie mrożą krew w żyłach. To, z czym musiały zmierzyć się te kobiety, wpłynęło na całe ich życie i do dziś stanowi traumę.Czy jednak można się temu dziwić?  Każdy powinien przeczytać Dziewczyny z Wołynia (Anna Herbich), choć trzeba liczyć się z trudnymi opowieściami. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czyta się ją jednym tchem. Napisana jest w sposób wartki i wciągający.

Ola Maciejewska